Wegańskie pasje Klaudyny Andrijewskiej

Klaudyna Andrijewska
Nauczycielka, aktywistka, blogerka, biegaczka, ale chyba przede wszystkim autorka pierwszej polskiej książeczki dla dzieci poruszającej tematy weganizmu i praw zwierząt “Tosia i Pan Kudełko“: innymi słowy Weganka z Pasją! Klaudyna będzie naszym gościem na najbliższej Weganogarni w Warszawie – 28.02.2016. Poniżej krótka rozmowa w której opowiada nam o swych pasjach i planach, miłej lektury 🙂

Klaudyna

Opowiedz nam coś o sobie: czym zajmujesz się na co dzień?

Jestem nauczycielką języka polskiego w łódzkim liceum. Bardzo lubię pracę z młodzieżą, szczególnie tę jej część nie związaną z prowadzeniem lekcji. Próbuję na przykład zarazić moich podopiecznych ideą wolontariatu i zabieram ich do schroniska dla zwierząt. Sama współpracuję z Otwartymi Klatkami. Lubię prowadzić warsztaty, spotkać się z ludźmi, pokazywać weganizm. To chyba lubię robić najbardziej: promować weganizm jako łatwy sposób na pomaganie zwierzętom.

Jestem też autorką serii książek dla dzieci o małej wegance – Tosi. „Tosia i Pan Kudełko” to książeczki, w których staram się w prosty sposób mówić o trudnych sprawach. 8 lutego ukazała się trzecia część „Cyrkowe rozterki”. W tej części Tosia odkrywa, że cyrk ze zwierzętami to bardzo smutne miejsce. Dziewczynka podejmuje bardzo trudną dla niej decyzje – nie idzie na przedstawienie. W jej postanowieniu będą ją wspierać rodzice i oczywiście Pan Kudełko.

Jak odkryłaś swą pasję do pisania, jak to się zaczęło?

Lubię pisać chyba od zawsze. Kiedyś, jako młoda dziewczyna, pisałam wiersze (zostały nawet wydane). Pomysł, by napisać książkę dla dzieci o weganizmie urodził się w mojej głowie, kiedy zaszłam w ciążę. Chciałam, by moja córeczka miała bohaterkę, z którą będzie się mogła identyfikować. Wydawało mi się, że może innym rodzicom też brakuje takiej książki. Tosia jest zwykłą dziewczynką, trapią ją różnego rodzaju wątpliwości, czasami chce być podobna do innych dzieci, czasami chce wiedzieć jak tłumaczyć im styl życia, który wybrała jej rodzina.

tosia

Od kiedy jesteś weganką? Co było powodem przejścia na weganizm?

Przestałam jeść mięso, kiedy miałam piętnaście lat. Ale nie był to wtedy nawet wegetarianizm, bo jadłam ryby. Na studiach na rok wróciłam do jedzenia mięsa. Kolejna decyzja o niejedzeniu zwierząt była już bardziej świadoma i dojrzała. Weganką jestem od czterech lat. Decyzję o ostatecznej zmianie diety podjęłam po obejrzeniu filmu „To tylko zwierzęta”, uświadomił mi ogrom cierpienia związany z produkcją mięsa, nabiału, jaj. Nie miałam wtedy żadnego pojęcia jak wygląda dieta roślinna. Myślałam, że weganie jedzą tylko ryż z warzywami. Szybko przekonałam się, że to nieprawda i że świat wegańskiego jedzenia może być kolorowy, pyszny i bardzo zdrowy.

Czy łatwo było Ci się przestawić na nowy sposób odżywiania?

Byłam bardzo silnie zmotywowana i szybko zaczęłam szukać wsparcia w Internecie. Szukałam przepisów na wegańskich blogach, ale też ludzi, którzy myślą i czują tak jak ja. Znalazłam łódzkich wegan, aktywnie działających na rzecz praw zwierząt. Poczułam wtedy, że nie jestem sama, że wokół są ludzie, którzy patrzą na zwierzęta tak jak ja. Ale najważniejszym wsparciem była dla mnie mąż. Od samego początku silnie dawał mi poczucie, że mnie rozumie i że na niego też przyjdzie kiedyś czas (i przyszedł, dziś Michał też jest weganinem). Myślę, że w przechodzeniu na weganizm najtrudniejsza jest samotność, brak zrozumienia. Jeśli zależy nam, by była to stała zmiana trzeba znaleźć innych wegan lub przekonać bliskich do naszej diety. Jedzenie to nie tylko zaspakajanie potrzeb energetycznych, pełni ważną funkcję w naszym życiu. Wspólny stół w domu to ważne miejsce. Warto rozmawiać z bliskimi, rodziną o naszym wyborze. Wyjaśniać jak bardzo jest to dla nas ważne, ale niczego nie narzucać.

Czy nachodziły Cię chwile zwątpienia? I jeśli tak, to jak sobie z nimi radziłaś?

Zwątpienie, raczej nie. Nie myślałam nigdy, by zarzucić weganizm. Bywało mi czasami smutno, gdy nie mogłam zjeść na mieście pizzy czy kupić sobie ulubionych ciastek. Wszystko to jednak zawsze okazywało się kwestą czasu. I ser wegański się znalazł i ciastka bez mleka. Pamiętam jak kiedyś z koleżanką weganką mówiłyśmy sobie, że wszystko można zrobić w wersji wegańskiej, tylko nie bezy i że tak się nam za tymi bezami tęskni. Nie minęło kilka dni od tej rozmowy, a Internet wypełniły przepisy na bezy z wody po ciecierzycy. Jadłam – są niewiarygodnie pyszne.

Jak wyglądają u Ciebie święta, imprezy rodzinne?

Początki nie były łatwe: jeżdżenie do rodziców z koszykiem własnego jedzenia, często nawet oddzielne spożywanie posiłków. Brakowało mi takiej wspólnoty, którą daje gotowanie razem, wspólny stół. Przez cztery lata wszystko bardzo się zmieniło. Najpierw na weganizm przeszedł mój mąż. Dziś moi rodzice też są na diecie roślinnej, mięsa nie je również siostra Michała. Święta zaczynają się od planowania co będziemy jeść, gotujemy, pieczemy i cieszymy się wspólnym czasem. Można powiedzieć, weganizm daje nam nową radość. Bo jest to szukanie przepisów, próby, a może tak, a może z tym. Rok temu na Wielkanoc wzięliśmy udział w konkursie na najładniejszy świąteczny stół, ogłoszony przez jedną z blogerek. Robiliśmy nawet wegańskie jajka do żurku, to była super zabawa z pysznym jedzeniem w tle.

Czy Twoją córkę wychowujesz na wegankę?

Nie wiem… mam nadzieję… Nie wiem jak się wychowuje wegankę. Moja córka jest na diecie roślinnej, nie chodzi do ZOO i cyrku ze zwierzętami, czy to wystarczy by była kiedyś weganką? Naprawdę nie wiem. Staram się z całych sił rozbudzać w niej empatię, tłumaczyć świat tak, by rozumiała potrzeby innych, w tym zwierząt. Matylda jest jeszcze malutka, ale pewnie już za chwilę zacznie pytać: dlaczego? Mam nadzieję, że staniemy na wysokości zadania i będziemy potrafili opowiedzieć jej czym jest weganizm i dlaczego taką drogę wybraliśmy.

12764790_1661840064082811_6018597372415419731_o

Czy weganizm wpływa jakoś na codzienną organizację Twojego życia? Jak wygląda Twój weganizm w codziennej praktyce?

Czy mogę pominąć to pytanie? Weganizm jest dla mnie już jak druga skóra, po prostu jest. Nie zastanawiam się jak mogłoby być inaczej. Po prostu wstaje rano, gotuje jaglankę i już.

Czy dostrzegasz zmiany w swym światopoglądzie odkąd jesteś weganką?

Chyba nie. Wydaję mi się, że weganizm był konsekwencją mojego wcześniejszego światopoglądu.

Jakie są Twoje zainteresowania/hobby/pasje poza weganizmem? Jak lubisz spędzać wolny czas?

Lubię biegać i aktywnie spędzać czas na świeżym powietrzu. Moja ostatnia fascynacja to Nordic Walking.

Czym dla Ciebie jest weganizm?

Najlepszym wyborem, najprostszą odpowiedzią. Życiem w harmonii ze światem. Chciałam w pierwszej chwili powiedzieć: „wszystkim”, bo mam trochę takie uczucie, że to już jest integralna część mnie. Kiedyś napotkałam na taka parafrazę: myślę więc jestem weganką. Podoba mi się to zdanie. Oczywiście nie chodzi tu o to, że ludzie na tradycyjnej diecie nie myślą, nie mam intencji nikogo obrażać i autor chyba też nie miał. Chodzi raczej o stan świadomości – wiem, przemyślałam, nie jem.

Co sadzisz o polskim środowisku wegańskim?

Bardzo je lubię, daje mi poczucie wspólnoty, wiarę w działanie na rzecz zwierząt. Czasami wydaje mi się, że brakuje nam może trochę wyrozumiałości. Jesteśmy różni, wybieramy różne drogi działania, ale przecież łączy nas jeden cel. Warto o nim pamiętać. Przede wszystkim cieszę się, że w ogóle możemy mówić o naszym środowisku – to naprawdę fajna rzecz, że jesteśmy, jednoczymy się, by robić coś dobrego i jest nas coraz więcej.

Czego Twoim zdaniem w wegańskim świecie jeszcze brakuje? / w polskich realiach?

Mnie chyba niczego nie brakuje. Są bezy, jest ser na pizzę, jest pyszne jedzenie w knajpach. Weganizm jeszcze nigdy nie był tak prosty i przyjemny.

Myślę, że problem dla wielu osób może być wciąż brak wiedzy na temat weganizmu wśród lekarzy. Jest to moim zdaniem przykre, że lekarze nie chcą poszerzać swojej wiedzy w zakresie dietetyki, bardzo często powielają mity na temat mięsa i nabiału w diecie. Warto szukać lekarza przychylnego weganom, pomocne mogą być w tym grupy i fora internetowe.

1044759_700343846679837_4744867698360895160_n

Czy zachęcasz do weganizmu znajomych i nowo-poznane osoby?

Już nie, raczej staram się dyskretnie dawać przykład. Ale na początku byłam w tym zachęcaniu bardzo natarczywa. Chyba to był taki moment: chwila po przebudzeniu. Jakbym wszystkim chciała na siłę otwierać oczy: ja już wiem, wiedzcie razem ze mną. To było bardzo frustrujące i nieskuteczne. Dziś wiem, że każdy inaczej dojrzewa do decyzji o wegetarianizmie czy weganizmie.

Oczywiście jeśli ktoś mnie prosi o radę czy pyta dlaczego, odpowiadam. Ale staram się nie narzucać, ludzie tego nie lubią i odnosi się przeciwny skutek.

W jaki sposób Twoim zdaniem można skutecznie promować weganizm?

Przede wszystkim dawać przykład, ale nie być w tym nachalnym. W promowaniu weganizmu ważna jest też moim zdaniem empatia wobec ludzi. Trzeba być wyrozumiałym i cierpliwym. Moim zdaniem dobrze sprawdza się metoda małych kroków. Ale to wszystko zależy od sytuacji, grupy, do której chcemy trafić. Ważne, by działać różnorodnie, mieć przekaz dla sportowca, który boi się o dzienną porcję białka, ale też dla kogoś, kto chce skutecznie pomagać zwierzętom.

Weganizm wczoraj i dziś – jakie widzisz różnice?

Jestem weganką dopiera od czterech lat, trudno mi więc mówić o weganizmie wczoraj i dziś. Na pewno weganizm jest coraz łatwiejszy, bardziej dostępny, ale wciąż tak samo zdrowy i dobry dla zwierząt.

Co poradziłabyś osobom chcącym przejść na weganizm / początkującym? Których z Twoich błędów mogliby uniknąć?

Szukaj przepisów na dania, które ci smakują. Weganizm to nie umartwianie, szukaj nowych smaków, ciekawych potraw, ucz się wegańskiego gotowania – jest naprawdę proste. Znajdź innych wegan, nie bądź sam. Poszukaj organizacji pro-zwierzęcych, znajdziesz tam ludzi, którzy myślą tak jak ty, doradzą ci, rozwieją wątpliwości. Ciesz się swoim weganizmem, to najlepszy wybór jakiego można dokonać.

Jakie jest Twoje największe marzenie?

W tej chwili największe to przeprowadzka na wieś. Chciałbym żyć trochę bliżej natury.

Czy masz jakieś plany na przyszłość i czy możesz się nimi z nami podzielić?

Pracuję nad książką kucharską dla dzieci. Razem z moją wydawczynią i ilustratorką przygód Tosi i Pana Kudełko chcemy zaprosić dzieci do wspólnej zabawy w kuchni. Piszę też kolejne części przygód moich bohaterów. Zżyłam się z Tosią, chciałabym, żeby ta przyjaźń owocowała kolejnymi książkami.

Dziękuję bardzo za rozmowę. Życzę spełnienia marzeń i realizacji planów 🙂

Wszystkich którzy chcą poznać Klaudynę zapraszamy na Weganogarnię

rozmawiał Jarek Zawisza, Polskie Stowarzyszenie Wegańskie