Wegańskie pasje Emila (“VeganWorkout”) i Marty (“Sweet Piggy”)

Na najbliższej krakowskiej “Weganogarni” gościem będzie Emil (VeganWorkout). Tu publikujemy wywiad przeprowadzony z Emilem i Martą (właścicielką sklepu “Sweet Piggy”) jako wstęp do wywiadu, który odbędzie się po degustacji pysznych, roślinnych dań. Zapraszamy do lektury!

12140553_1126007057427241_5663286852147081378_n

 

Kim jesteś, skąd Twoja pasja, jak się zaczęła?

E: To zależy z której strony spojrzeć i o której pasji mówimy. Jestem instruktorem w Akademii Kettlebells Warszawa, aktywistą pro zwierzęcym, współtworzę portal VeganWorkout, pracuję z grafiką komputerową, przez długi czas byłem mocno związany z Fundacją Viva, organizowałem Tygodnie Wegetarianizmu, redagowałem Zeszyty Praw Zwierząt i współtworzyłem Magazyn Vege. Wszystko, tak naprawdę zaczęło się niemal 7 lat temu, kiedy rozpocząłem swoje pierwsze treningi capoeira i po raz pierwszy zacząłem aktywnie działać w Fundacji Viva. I kiedy poznałem Martę 🙂

M: No właśnie, zależy, o jakiej pasji mówimy 🙂
M: No właśnie, trochę tego jest 🙂 VeganWorkout oczywiście zaczął się dzięki Emilowi. Aktywizm zaczął się wiele lat temu, kiedy poszłam na swoją pierwszą demonstrację Stowarzyszenia Empatia i zostałam wolontariuszką. Potem działałam w Fundacji Viva i Otwartych Klatkach. Za to w zeszłym roku poznałam niesamowicie inspirujących ludzi z Palestinian Animal League – jedynej organizacji prozwierzęcej działającej na terenie okupowanej Palestyny. Od razu złapaliśmy dobry kontakt i od tamtej pory pomagam im nagłośnić ich działania w Europie.
Jeśli chodzi o Sweet Piggy z kolei to po odejściu z Vivy wpadłam na pomysł stworzenia sklepu, którego mi samej w Polsce brakowało. Z dużym wyborem kosmetyków wegańskich, bez konieczności czytania składów i pytania.

Skąd pomysł na nazwę (dla restauracji, bloga, stowarzysznia etc.), co ona oznacza (szczególnie ta Empatia tutaj 😉 ?

E: Nazwę VeganWorkout wymyśliła Marta, w przypływie olśnienia kiedy wracaliśmy autobusem od mojego brata 🙂

M: Jeśli zaś chodzi o SweetPiggy to szczerze mówiąc nie pamiętam, jak to się stało. Na pewno chciałam, żeby nie był to sklep „tylko” z kosmetykami, ale wpisywał się jakoś w ruch praw zwierząt i dlatego tak dużo filmów o świnkach na naszym profilu.

IMG_1962-p

Od kiedy jesteś weganem/weganką? Co spowodowało przejście na weganizm?

M: Można już powiedzieć, że wegetarianką jestem przez pół swojego życia, a weganką jakieś 9 lat. Zawsze lubiłam zwierzęta i naturalnym krokiem była niechęć do jedzenia ich. Jeśli chodzi o weganizm to póki nie spotkałam innych wegan na początku studiów to jakoś w ogóle nie rozważałam tego kroku. Nie było wtedy kampanii prowegańskich w Polsce 😉

E:Nie jem mięsa od około 11 lat, w tym 6 lat to dieta w 100% roślinna. Dla mnie zawsze na pierwszym miejscu były kwestie etyczne. Od dziecka byłem wyczulony na przemoc wobec zwierząt. Kiedy, jako nastolatek obejrzałem materiał zarejestrowany w rzeźni, było już dla mnie jasne, że jedzenia mięsa i moich przekonań na temat praw zwierząt nie da się pogodzić.

Jak wspominasz początki? Jakie były pierwsze trudności?

E: Zawsze uwielbiałem smak mięsa i jadłem je w każdym posiłku. To był największy problem. Nie lubiłem większości warzyw, kasz, razowego pieczywa czy brązowego ryżu. Potrzebowałem dwóch lat, zanim rzeczywiście odważyłem się spróbować diety wegetariańskiej. Podszedłem do tego bardzo zachowawczo, dałem sobie 30 dni na próbę. Potem mogłem zawsze wrócić do starej diety. Na szczęście te 30 dni szybko zamieniło się w kolejne 30 dni i tak trwa do dzisiaj.

M: Początki wegetarianizmu były tak dawno, że już nie pamiętam o żadnych trudnościach. Co do weganizmu to teraz traktuję go jak coś tak naturalnego, że też ciężko mi sobie przypomnieć jakieś trudności. Jako dziecko jadłam sporo nabiału i cieszę się, że wegańskie opcje są tak powszechnie dostępne. Czekam jednak wciąż na jogurty Alpro w Polsce 😉

IMG_0319

Co się zmieniło w Twoim życiu po przejściu na weganizm?

E: Przede wszystkim poznałem mnóstwo fantastycznych ludzi i tak naprawdę wszystko co potem robiłem gdzieś wewnętrznie motywowane promocją praw zwierząt i weganizmu. Bez tego nie byłoby VeganWorkout, nie byłoby Akademii Kettlebells, nie byłoby treningów capoeiry.

M: Tak, zdecydowanie poznałam nowych ludzi i to nie tylko jeśli chodzi o dietę, ale i o zapał w działaniu na rzecz zwierząt. Nadało to pewien kierunek mojemu życiu.

Czy miewałeś chwile zwątpienia? Jak sobie z nimi radziłeś?

E: Jeżeli chodzi o dietę, nigdy nie miałem chwil zwątpienia. Po prostu wiem, że robię słusznie. Świadomość, że nie przyczyniasz się do bezpośredniej krzywdy zwierząt daje niesamowitego powera do działania.

M: Dokładnie!

Jak wyglądają u Ciebie święta, imprezy rodzinne?

E: Zwykle są w 99% wegańskie. Mój tata bardzo lubi przyrządzać roślinne posiłki, mój brat został wegetarianinem kilka lat temu, a mama ograniczyła mięso i nabiał widząc jak bardzo dzięki temu poprawiły się jej wyniki krwi. Od czasu do czasu, pojawia się też dalsza rodzina, która z ciekawości również próbuje wegańskich posiłków.

M: U mnie bardzo podobnie, szczególnie, że zarówno mama jak i ciocia, czyli główne organizatorki wszelkich świąt teraz też są wegankami.

Czy Twoje zwierzaki są na diecie wegańskiej?

E: Opiekujemy się dwoma psami. Pierwszy, Stefan, którego Marta dawno temu wyciągnęła ze schroniska dostaje zbilansowaną karmę roślinną. Drugi, Ryjek, którego niedawno przygarnęliśmy dostaje karmę weterynaryjną ze względu na nieuleczalny nowotwór.

M: Ale i tak ich ulubionym przysmakiem są naleśniki i chleb!

Czy Twoje dzieci wychowujesz na wegan / czy będziesz wychowywał na wegan?

E: Nie mamy dzieci 🙂 Jeżeli się pojawią, to na pewno będą wychowywane na diecie roślinnej.

W jaki sposób weganizm wpływa na codzienną organizację życia? Jak wygląda weganizm w codziennej praktyce?

E: Nie jem mięsa tak długo, że nie wyobrażam sobie innego życia. Praktycznie cały okres liceum, studia, przeprowadzki, pierwsza praca – wszystkie te „newralgiczne” momenty w życiu przeżyłem będąc już wegetarianinem lub weganinem. Dla mnie półki z nabiałem i mięsem w sklepie po prostu nie istnieją. Jestem tak przyzwyczajony do kupowania produktów roślinnych, że w ogóle nie zwracam już uwagi na odzwierzęce jogurty, mleka, steki czy sery.

M: Podobno osoby, które od urodzenia nie jedzą mięsa nie postrzegają go w ogóle w kategorii żywności. Ja po tych latach diety roślinnej mam tak samo. W Warszawie w ogóle nie ma z tym problemu, w większych miastach również, a jeśli w podróży trafiamy do miejsca, gdzie nie ma nic wegańskiego (choć coraz mniej takich miejsc) to cóż, zawsze zostają frytki 🙂

Jakie zmiany zaszły w Twoim otoczeniu?

E: Dołączając do Fundacji Viva poznałem mnóstwo nowych ludzi, z którymi w większości współpracuje do dzisiaj. Moja rodzina, śledząc moje zmiany w diecie, w dużej mierze ograniczyła mięso i nabiał w codziennym menu.

M: U mnie z rodziną było podobnie.

Jakie zmiany zaszły w Twoim światopoglądzie? (można się tutaj odnieść do polityki, religii etc)

E: Moje poglądy polityczne czy społeczne przed przejściem na wegetarianizm i po przejściu na wegetarianizm były takie same. Po prostu, zauważyłem, że zmiana diety na bezmięsną doskonale je uzupełnia. Przez pierwsze kilka lat byłem zafascynowany teorią praw zwierząt i etologią. Pochłaniałem dziesiątki książek na ten temat, zacząłem samodzielnie studiować książki z zakresu zoologii i psychologii zwierząt. Swoją pracę magisterską na studiach poświęciłem porównaniu teoretycznych założeń idei praw zwierząt i praw człowieka.

M: Na początku mój wegetarianizm i weganizm był bardzo emocjonalny, nie znałam ekologicznych, ani prozdrowotnych argumentów. Po prostu nie chciałam się przyczyniać do cierpienia. Z czasem jednak, poznając ruch praw zwierząt w Polsce zaczęłam więcej czytać na ten temat i poszerzać swoją wiedzę.

Jaka jest Twoja ulubiona książka/film traktująca o weganizmie?

E: „Najbliżsi krewni” – to nie jest książka o weganizmie. To książka o badaniach nad umysłem i psychologią naczelnych. Ale jak żadna inna książka, zmusza do refleksji nad relacjami człowiek – zwierzę. To jedna z tych książek, która potrafi odmienić życie.

M: Uwielbiam czytać, dużo mam książek, które inspirują do weganizmu albo do innego spojrzenia na zwierzęta. Bardzo bym chciała, by po polsku została wydana książka „The pig who sang to the moon” o życiu zwierząt tzw gospodarskich. Lubię też wspomnianych przez Emila „Najbliższych krewnych” i w tym samym temacie „Szympansy z Azylu Fauna”. Uwielbiam dowiadywać się kolejnych ciekawostek o niesamowitym świecie zwierząt, który jest bliższy naszemu niż nam się często wydaje. Ostatnio przeczytałam wiele na temat inteligencji ptaków (szczególnie polecam „Alex and me” oraz „Gifts of the crow”).

Kto jest Twoim autorytetem?

E: Nie lubię słowa autorytet. Mam osoby, które cenię i które szanuje za to co osiągnęły i za to co sobą reprezentują. I staram się od nich uczyć. Jest ich bardzo dużo, wszystko zależy od tego czy mówimy o weganizmie, prawach zwierząt, capoeirze, treningu siłowym, podróżach, stylu życia itp.

M: Tak, również musiałabym wymienić długą listę osób, a i tak pewnie bym o kimś zapomniała, więc wolę nie wymieniać.

Jakie są Twoje zainteresowania/hobby/pasje poza weganizmem? Jak lubisz spędzać wolny czas?

M: W moim przypadku nawet praca łączy się poniekąd z weganizmem i aktywizmem, więc granice pomiędzy wolnym czasem a aktywizmem się trochę zacierają. Najbardziej lubię chwile, gdy wolny czas łączy się z robieniem czegoś dobrego dla innych, bo nie ma większej satysfakcji, a przy okazji można poznać bardzo inspirujące osoby.

E: Swój wolny czas lubię spędzać planując kolejne projekty, inicjatywy, które zorganizuje lub w które się włączę. Z drugiej strony lubię wolny czas spędzać na dodatkowym treningu. Właściwie wszystko to gdzieś tam się łączy i ciężko mi oddzielić moje hobby od aktywizmu. Niezależnie od tego co robię, to zawsze ma to jakiś związek z pośrednią lub bezpośrednią promocją praw zwierząt. Jedyne co tak naprawdę, w moim życiu nie ma nic wspólnego z weganizmem to czytanie komiksów i rysowanie 🙂

Czym dla Ciebie jest weganizm?

E: Próbą maksymalnego ograniczenia produktów odzwierzęcych w menu. To po prostu dieta. Nie dorabiam do tego żadnego ideologii. Można być weganinem ze względów zdrowotnych i nie zwracać żadnej uwagi na prawa zwierząt.

M: Tak, dla mnie weganizm to po prostu niewykorzystywanie zwierząt w żaden sposób. Staram się być w tym konsekwentna.

Jak oceniasz polskie środowisko wegańskie?

E: Bardzo dojrzało od czasu kiedy zetknąłem się z nim po raz pierwszy. Nowe metody działania, lepsza organizacja, większy zasięg, dobre efekty. Wszystko zmienia się na plus!

Czego Twoim zdaniem w wegańskim świecie jeszcze brakuje? / w polskich realiach?

E: W kontekście jednostek, wielu wegan wciąż ma problemy z dystansem do siebie i swoich idei. Nie potrafi rozmawiać z osobami na diecie tradycyjnej i ma mentalność kaznodziei. No i najgorsza rzecz – część środowiska stara się łączyć weganizm z ortoreksją, teoriami spiskowymi na temat szczepionek i elementami new age.

M: Nie jest to jednak specyfika tylko polskich realiów, więc jest to coś, czego chyba brakuje wszędzie.

Czy polecasz weganizm znajomym i nowopoznanym osobom? Czy przekonałeś/przekonałaś kogoś do przejścia na dietę wegańską i jak tego dokonałeś/-aś?

M: Polecam, choć mój sposób promowania weganizmu mocno się zmienił przez te wszystkie lata. Teraz staram się bardziej dawać przykład i odpowiadać na pytania, pomagam osobom, które piszą, że chciałyby spróbować weganizmu ale nie wiedzą jak. Staram się korzystać z bezcennych rad spisanych przez Nicka Cooney’a w swoich książkach. Każdy aktywista powinien je przeczytać 🙂

E: Tak, pośrednio dzięki mnie, kilka osób przeszło na wegetarianizm lub weganizm albo przynajmniej mocno ograniczyło mięso w diecie. Ja w ogóle nie rozmawiam o weganizmie. Zazwyczaj nowo poznane osoby dowiadują się o mojej diecie dopiero po kilku miesiącach przy okazji jakieś wspólnej imprezy. Zdążyły mnie już poznać i polubić więc nie wypada im krytykować mnie za weganizm 🙂 Jeżeli ktoś jest ciekawy opowiadam mu o diecie roślinnej. Ale sam nigdy nie zaczynam tego tematu.

Czy Twoim zdaniem weganizm jest opłacalny?

E: W sensie czy jest tańszy od diety tradycyjnej? To zależy czy ktoś je niskoprzetworzone rośliny czy codziennie kupuje sobie karton mleka migdałowego. Tak samo to zależy czy ktoś na diecie tradycyjnej je codziennie kawior czy mięso z przeceny.

M: Jest też opłacalny w szerszym kontekście, ekologicznym, ekonomicznym.

W jaki sposób weganizm wpływa na Twoje wyniki (sport) / czyni Ciebie bardziej wiarygodnym?

E: Tak, i tak był mój cel. Oczywiście trenuje dla własnej przyjemności, ale mimo wszystko, najważniejsze jest dla mnie uwiarygodnianie diety roślinnej.

M: Ciężko mi ocenić, bo nic nie ćwiczyłam póki nie zostałam wegetarianką 😉

W jaki najlepszy, Twoim zdaniem, sposób przekonać kogoś do przejścia na weganizm?

E&M: Dać dobry przykład – być weganinem, nie narzekać, nie prawić innym kazań i służyć pomocą.

Weganizm wczoraj i dziś – jakie widzisz różnice?

E: Kiedyś w Warszawie jedyną wegańską knajpą była Vega, dzisiaj tych knajp jest ponad 20. Myślę, że to najlepiej podsumowuje temat 🙂

M: I ilość knajp w Berlinie nie robi już takiego wrażenia jak kilka lat temu.

Jak dla Ciebie wygląda ludzka strona weganizmu?

E: Bycie życzliwym dla innych. Widzieć w każdym potencjalnego, przyszłego obrońcę praw zwierząt 🙂

M: Bo niemal każda osoba jest przeciwna znęcaniu się nad zwierzętami, więc ma już potencjał by pójść o krok dalej.
Zakończenie

Jakie rady dałbyś/dałabyś osobom chcącym przejść na weganizm / początkującym? Których z Twoich błędów mogliby uniknąć?

E: Nie bądźcie dla siebie zbyt surowi. Nie nakładajcie na siebie nierealnych wymagań. Jeżeli macie problem z odstawieniem mięsa, zróbcie eksperyment. Zrezygnujcie z niego na 2-3 tygodnie i zobaczcie co się stanie. Zawsze będziecie mogli do niego wrócić.

M: Ja bym jeszcze dodała, by nie siedzieli za długo na grupach wegańskich na facebooku 😉

Jakie jest Twoje największe marzenie?

E: Wiele osób może źle zinterpretować słowo marzenia. Mam po prostu cele, część już zrealizowałem, część jeszcze czeka na swoją kolej. Ale nie mam jednego, nadrzędnego celu.

M: Ja chciałabym dalej robić swoje, jeszcze bardziej skutecznie. I widzieć kolejne efekty działań tylu wspaniałych aktywistów i grup.

Jakie masz plany na przyszłość?

E: Jest ich dużo, to zależy jakiej dziedziny życia dotyczą 😉

M: Tak, mamy dużo planów zarówno stricte zawodowych, jak i mniej.

Czego oczekujesz od PSW, co jest Twoim zdaniem potrzebne?

E&M: Uczynić weganizm bardziej przyjaznym dla „zwykłego” człowieka.

Dziękujemy za rozmowę!