Edamame Vegan Sushi

edamame

Udaliśmy się w zeszłym tygodniu trzyosobową grupą na rekonesans do pierwszej wegańskiej restauracji sushi w Warszawie (i w Polsce) — Edamame Vegan Sushi. Wydelegowani członkowie grupy degustującej zdecydowanie nie należeli do laików w temacie sushi. Jedno z nas pracowało w restauracji sushi, inne przed przejściem na dietę roślinną uznawało sushi za swoje ulubione danie i znało dobrze większość warszawskich restauracji z sushi. Poszliśmy tam więc z nadzieją, ale i stereotypowo sceptyczni, bo jeśli sushi jest bez ryby, to niby z czym?

Restauracja mieści się przy ul. Wilczej 11, w starej śródmiejskiej okolicy. Przywitało nas bardzo przyjemne wnętrze i miła obsługa, która świetnie doradzała nam przy wyborze dań. „Świetnie” znaczy, że nie pozostawiono nam żadnych wątpliwości, gdy pytaliśmy o skład czy smak. Swoboda, z jaką obsługująca nas osoba opowiadała o daniach, mogłaby zawstydzić niejedną warszawską restaurację.

A jest o czym opowiadać, bo wybór duży: futomaki, maki, tempura rolls, nigiri, special rolls, a wszystkie w kilku wersjach z przeróżnymi składnikami — oprócz dobrze znanych typu tofu, boczniaków, awokado, marchwi, ogórka pojawiają się składniki zupełnie egzotyczne, jak na przykład okra, daikon, kanpyo. Do tego 5 zup i przystawki. Ciężko się zdecydować, bo chciałoby się zjeść wszystko.

futomaki

Futomaki

Sushi podano na liściach bananowca, wasabi ułożono w kształtny listek, imbir spleciono w rożek. Szczególnie przypadły nam do gustu kompozycje z bakłażanem i boczniakiem. Prysnęły wszelkie wątpliwości, czy można zjeść dobre sushi w wersji wegańskiej. Może nawet lepsze.

Oprócz obowiązkowego sushi zamówiliśmy jeszcze zupy i te również są godne polecenia: wspaniała grzybowa o intensywnym smaku oraz zupa krem z mlekiem kokosowym, wędzonym tofu i makaronem udon.

Zupa grzybowa

Zupa grzybowa

Profesjonalizm lokalu wynika zapewne z tego, że Edamame Vegan Sushi jest przedsięwzięciem rodzinnym, a właściciel prowadził wcześniej tradycyjną restaurację sushi. Po przejściu na dietę roślinną postanowił stworzyć bogatą ofertę dań sushi w wersji wegańskiej, co udało mu się z powodzeniem. Jak się dowiedzieliśmy, oferta będzie wzbogacona i rozbudowana, na co czekamy z niecierpliwością. Naszą nadzieję budzi zapowiedź sushi na ryżu pełnoziarnistym (na ryżu czarnym już jest!).

Lokal pełny!

Z pewnością zajdziemy do Edamame Vegan Sushi jeszcze niejeden raz.

(Źródło zdjęć: Edamame Vegan Sushi)

Wegańskie pasje Kamili Pokój

Kamila Pokój, właścicielka popularnej Wegarni, założycielka bloga i powszechnie znanego fanpage’a na FB Więcej Wegańskich, aktywistka Otwartych Klatek, innymi słowy Weganka z Pasją! Kamila będzie naszym gościem na najbliższej Weganogarni w Krakowie – 23.01.2016. Poniżej krótka rozmowa w której opowiada nam o swych pasjach i planach, miłej lektury 🙂

088

Opowiedz nam proszę coś o sobie.

Jestem większością polskiego wegańskiego internetu (śmiech). Prowadzę sklep wegarnia.pl, koordynuję bloga Otwartych Klatek, prowadzę Więcej Wegańskich i kilka innych pro-wegańskich fanpejdży, w tym od niedawna fanpage kampanii Roślinniejemy. Niedawno ruszyło moje wydawnictwo – Spilo. Z mniej wegańskich cech – jestem prażanką, absolwentką Instytutu Lingwistyki Stosowanej UW i podyplomówki z Marketingu Sportu na SGH, lingwoholiczką.

Wegarnia, Więcej wegańskich, skąd takie nazwy, powiedz nam co one oznaczają?

Wegarnia to nazwa, którą wymyśliłam dla mojego wymarzonego biznesu – połączenia kawiarni i księgarni, oczywiście w wegańskim wydaniu. Choć zdecydowałam się na rozkręcenie e-sklepu, nazwa pasowała – Wegarnia to WEGańska księgARNIA (lub wylęgARNIA inspiracji).

Więcej Wegańskich to z kolei skrót od Chcemy więcej wegańskich produktów – z jednej strony marudzimy, bo chcemy więcej wegańskich…, z drugiej cieszymy się, bo w niemal każdej kategorii, już mamy w Polsce mnóstwo w 100% roślinnych nowości.

Co spowodowało przejście na weganizm? Od kiedy jesteś weganką?

Na weganizm zdecydowałam się dzięki osobom z Vivy, fundacji, w której działałam jako nastolatka i na początku studiów. Mając wokół siebie sporą grupę wegan, widząc, że są zdrowi i normalnie funkcjonują, dojrzałam do porzucenia jaj i nabiału. Miałam wtedy 17 lat, wcześniej przez dwa lata byłam wegetarianką.

08

Jak wspominasz swoje wegańskie początki? Czy miałaś jakieś trudności?

Najtrudniej było pogodzić się z utratą żółtego sera i mlecznej czekolady. Dlatego, zanim zostałam stuprocentową weganką, najpierw odstawiłam te produkty. W przeciwieństwie do przechodzenia na wegetarianizm, weganizm musiałam sobie stopniować – najpierw sprawdziłam, czy przeżyję bez batonów Bajecznych, później zrezygnowałam z sera. Jak się przekonałam, że daję radę, to zaczęłam zwracać uwagę na nabiał i jaja w innych produktach.

Jak u Ciebie wyglądają święta, imprezy rodzinne?

W mojej rodzinie tylko ja jestem bezmięsna, ale rodzice szanują mój wybór. Na odwiedziny córeczki zawsze mają zapas mleka sojowego, a mama gotuje dużo smakołyków, choć oczywiście ja też staram się im za każdym razem pokazać coś nowego z kuchni roślinnej. Tak więc wszystkie rodzinne spotkania przy stole są bezbolesne dla obu stron.

Masz jakiś zainteresowania/hobby/pasje poza weganizmem? Jak lubisz spędzać wolny czas?

Moja praca jest moją pasją, naprawdę większość – nawet tego niby wolnego – czasu spędzam na udoskonalaniu sklepu, swoich umiejętności i planowaniu dalszych działań. Poza tym uczę się gruzińskiego, niedawno zaczęłam też japoński, sporo czytam i nałogowo oglądam seriale.

09a

Co sądzisz o polskim środowisku wegańskim?

Martwi mnie, że wielu wegan ma bardzo roszczeniową postawę. Nie chodzi o to, żeby nie upominać się o wegańskie opcje (no jak JA mogłabym tak twierdzić?!), ale o to, żeby robić to kulturalnie i rozsądnie. Jakiś czas temu napisałam tekst „Weganie, którzy nienawidzą wegan” (http://wiecejweganskich.pl/weganie-ktorzy-nienawidza-wegan/), w którym parodiowałam niektóre zachowania wegańskich internautów. Nie wszyscy zrozumieli, że tekst był tak naprawdę apelem (mocno sarkastycznym, ale jednak apelem) o większą wyrozumiałość dla innych wegan i mniej dogmatyczne podejście do weganizmu.

Nowi weganie często nie doceniają tego, co mają. Choć nawołuję do marudzenia o więcej wegańskich, nie zapominam, jak było te 5-10 lat temu. Nie chodzi też o to, żeby się zachwycać wszystkim, co tylko będzie roślinne, ale docenianie tego, co już jest, i bardziej realistyczne podejście do zmian, jakie dana firma jest w stanie wprowadzić.

Czego Twoim zdaniem w wegańskim świecie jeszcze brakuje? / w polskich realiach?

Brakuje mi przede wszystkim jasnych oznaczeń na opakowaniach. Wiele osób zniechęca się do weganizmu przez czytanie etykiet – prosty znaczek „Produkt odpowiedni dla wegan” naprawdę ułatwiłby codzienne zakupy i przechodzenie na dietę roślinną.

Czy polecasz weganizm znajomym i nowo poznanym osobom?

Nie do końca. Myślę, że takie stawianie sprawy – „jestem weganką, też spróbuj!” – po prostu nie działa. Zwłaszcza, że przez wielu wojujących wegan ludzie są nastawieni bardzo defensywnie przy następnych roślinnych ludkach. Gdy widzą, że do niczego nie namawiam, ale przy każdej okazji wspominam, że np. danego produktu nie mogę zjeść, albo nie mam po co się wybrać do jakiejś nowej restauracji, za to mam takie i takie opcje w wieeelu miejscach, to sami ciągną temat. Gdy przynoszę do pracy pyszne czekoladowe ciacho i sama się śmieję, że jest bez niczego, ale jednak ma dużo kalorii, to prośby o przepis spływają na maila lawinowo. I pytania o dobre książki kulinarne i strony z bezmięsnymi przepisami. Nawet jeśli ludzie wokół mnie nie przechodzą na weganizm, to na pewno dostrzegają jego „normalność”.

la foto (16)

Jak dla Ciebie wygląda ludzka strona weganizmu?

Wiele osób zapomina, że weganizm to nie tylko rozwiązanie dobre dla zwierząt. To także krok ku lepszej przyszłości, jakkolwiek pompatycznie by to nie brzmiało. Przejście na dietę roślinną to najlepsze, co możemy zrobić dla naszej planety, przyszłych pokoleń i naszego zdrowia. Wprowadzenie wyłącznie wegańskich opcji w instytucjach publicznych – w tym domach dziecka i stołówkach więziennych – byłoby najlepszym rozwiązaniem dla budżetu państwa. Podobnie jak zrezygnowanie z dotowania rolników zajmujących się hodowlą zwierząt i ze skupu mięsa. Mówiąc o zdrowym, wegańskim stylu życia, zapominamy, że dietę tę można promować jako tani sposób na zapewnienie sobie wszystkich składników odżywczych (no, poza B12 oczywiście).

Jakieś rady dla osób chcących przejść na weganizm?

Do niczego się nie zmuszaj. Istnieją dwie metody: radykalne odcięcie produktów pochodzenia zwierzęcego lub stopniowe ograniczanie odrzucanych składników. I nie ma sensu zmuszać się do którejkolwiek z opcji, tak jak do zmieniania sposobu jedzenia o 180 stopni. Wszystko musi być zgodne z Twoim stylem życia, odpowiadać Twojej motywacji i możliwościom czasowym oraz psychicznym.

Może jeszcze coś o planach na przyszłość?

Chcę dalej rozwijać Wegarnię, marzy mi się otworzenie jej stacjonarnie. Do tego wspólnie z Martą ze Sweet Piggy planujemy coś naprawdę czadowego dla wegan w Polsce. Z bliższych, częściowo już zrealizowanych planów, mogę zdradzić, że w lutym we współpracy z Centralnym Biurem Projektowym wydaję trzecią część przygód Tosi i Pana Kudełko.

Dziękuję bardzo za rozmowę i do zobaczenia na Weganogarni 🙂

rozmawiał Jarek Zawisza, Polskie Stowarzyszenie Wegańskie

Wegańskie pasje Violi Domaradzkiej i Roberta Zakrzewskiego

Naszymi gośćmi są: Violetta Domaradzka i Robert Zakrzewski – ultramaratończycy, założyciele Run Vegan Team, organizatorzy Biegu Wegańskiego, współautorzy książki Kuchnia dla biegaczy. Siła z roślin

Opowiedzcie nam kim jesteście.

ViolettaV jak Vegan, mama, biegaczka ultra, weganka, biegająca z seterami, bywa też, że head-hunterka.

RobertR jak Run, biegacz, weganin, organizator imprez sportowych, pasjonat poznawania tematu „do końca”, uwielbia zadawać dociekliwe pytania.

V i R

Może teraz kilka słów o Waszej pasji,  jak to się zaczęło?

V: W mojej historii życia wegetarianizm pojawiał się i znikał od 15 roku życia. Pamiętam doskonale początek, pewnie co do dnia potrafiłabym wyliczyć 😉 Odkryciem natomiast zupełnym był weganizm i zetknięcie się z wykładem Gary Yurofsky, który w treściwy sposób dotarł do wszystkich moich pokładów wrażliwości wobec zwierząt, od razu podając rozwiązanie. Nie było odwrotu. Nie mogło być. Dla osoby, która przeryczała 2 godziny w samolocie po obejrzeniu na lotnisku książki Brigitte Bardot.

A bieganie… Hm, pierwszy bieg w górach, to było jak sięgnięcie do najpiękniejszych chwil z dzieciństwa, albo pięknego snu. Uzależnienie natychmiastowe.

R: Mnie sport wyczynowy w formie regularnych treningów i obozów sportowych towarzyszył od podstawówki przez wiele lat. Bieganie jest moją przygodą od 10 już lat i stało się połączeniem potrzeby aktywności fizycznej z ograniczonymi możliwościami czasowymi i logistycznymi, dając szansę na regularne treningi przez cały tydzień, bez ruszania się z miasta. W tym czasie sprawdzałem kilkakrotnie na sobie różne opcje diety, głównie w kontekście wydolności i zdrowia. Dieta roślinna mnie zaciekawiła jako kolejny eksperyment i szybko przekonałem się o jej zaletach w kontekście sportów wydolnościowych.

Skąd pomysł na nazwę klubu, co ona oznacza?

Run Vegan Team. To jest zabawna historia. Na początku napisałam sobie na biegowej koszulce „go vegan!”, bo hasło ciągle wpadało mi w oko na FB na setkach stron, które wtedy przeglądałam, zafascynowana odkryciem czarnej strony przemysłu spożywczego. Przy drugim podejściu skreśliłam „go”, pisząc „run” u góry – bo biegnę, bo zrób to już dziś, nie czekaj na lepszy moment. A na trzeciej koszulce zostało już tylko Run Vegan! jako inspiracja dla współ-biegnących? Parę miesięcy później, gdy Run Vegan zaczął już skutecznie funkcjonować jako marka, po tym jak zapewne 1000 razy patrzyłam na nasze logo, zrobione – a jakże! – przez weganina, przyszło olśnienie. R-Run-Robert i V-Vi(ola)-Vegan. Aż zsiadłam z roweru z wrażenia, po raz kolejny dziękując Rodzicom za swoje imię, które zawsze bardzo lubiłam. Zabawny zbieg okoliczności, ciekawe, że tyle czasu zajęło nam zauważenie tego. „Team” pojawił się zapewne już po 10 pytaniu o wspólne wegańskie treningi. Po co biegać samemu, skoro można razem?

viola

Jak wspominacie wegańskie początki? Jakie były pierwsze trudności?

Trudności nie stwierdzono (śmiech). Przerwałam wykład Garego po 2 minutach oglądania i wywaliłam z szafek i lodówki wszystko nie-wegańskie. I już. Potem był kolejny dzień, kiedy jak zawsze przed praca kupiłam Mokkę, po raz pierwszy sojową. Pamiętam, jak napisałam sms do przyjaciółki: „stało się!”. Kawa smakowała… dziwnie, ale miałam poczucie misji. A dziś piję głównie espresso. Bez mleka.

U Roberta było trochę podobnie. Najpierw zadał mi pytanie, od czego ma zacząć zmianę diety. Zrobiłam mu więc piękny grafik, podając różne argumenty, po czym dowiedziałam się, że prościej mu będzie zacząć „od wszystkiego”, bo jest ciekaw rezultatów, więc nie będzie rozwlekał zmiany w czasie. I już, stało się.

Myślę jeszcze o tych trudnościach, skoro pytasz… Hm. No nie było, może tylko moi przyszywani szwajcarscy rodzice byli zaskoczeni rezygnacją z ulubionych kiedyś serów, ale przyjęli informację bez mrugnięcia okiem i komentowania. Bardzo ich za to cenię.

Z tego okresu pamiętam też fazę odkrywania, ile przeróżnych produktów jest dostępnych w eko-sklepach i nieustający zachwyt paletą wyboru. Weganizm nie był dla mnie „rezygnacją z”, tylko raczej poznawaniem nowości – mąki kasztanowej, tofu orzechowego, niepalonej gryczanej kaszy czy smaku pieczonej rzodkiewki. Ładnie to podsumował mój Tata – „bo Ty potrafisz zrobić obiad z niczego”. I bardzo dobrze.

Było oczywiście mnóstwo zabawnych sytuacji na wyjazdach w kraju i poza nim, ale nawet jak mój obiad kończył się na frytkach i zestawie warzyw, to też nie grymaszę. Może dlatego, że uwielbiam frytki 😉

Co się zmieniło w Waszym życiu po przejściu na weganizm?

W kuchni może wcale nie tak wiele, natomiast zdecydowanie zmieniła się wrażliwość i czujność na aspekty poza-kulinarne. Ubrania, kosmetyki, buty, pasta do zębów… Odkrywanie krok po kroku w ilu obszarach człowiek wykorzystuje produkty odzwierzęce na masową skalę było pełne zaskoczeń. Zdecydowanie jednak trzeba to robić na raty, żeby nie popaść w bezsilność.

Co jeszcze się zmieniło… Przestały boleć mnie kolana i nie choruję już na zapalenie oskrzeli. To taki miły bonus za pójście za głosem serca.

Na pewno poprawiła się wydolność, więcej energii, lekkość – klasyka.

Czy miewaliście chwile zwątpienia? Jak sobie z nimi radziliście?

Nie.

Czy Twoją córkę wychowujesz na wegankę?

Moja córka (7 l) ma pełną swobodę wyboru. Może prawie pełną, bo jednak do domowej kuchni i lodówki nie wpuszczam mięsa. Świetnie Ci opowie, czym różni się weganizm od wegetarianizmu oraz dlaczego jest prawie-weganką. Nie ukrywam przed nią wiedzy, skąd bierze się rosół, który lubi u babci, ale też nie epatuję dosłownością. Myślę jednak, że to proces i za 2-3 lata świadomie już wybierze weganizm.

Wege, od 40 lat jest mój brat cioteczny, a od 3 lat syn mojego brata. Jest nas zatem rodzinnie coraz więcej.

Jakiś rok temu mój brat zadzwonił z prośbą, żebym mu dokładnie spisała, co jem przez cały dzień. Możesz sobie wyobrazić, z jaką radością wpisywałam mu dedykację do książki…

W jaki sposób weganizm wpływa na codzienną organizację życia? Jak wygląda weganizm w codziennej praktyce?

Rano warto ugotować kaszę bez dodatków. Taki odruch, zawsze się przyda – a to do musu, a to do warzyw, a to do kotlecików. Przyda się zapas warzyw, kasz, strączków i bogaty zestaw przypraw, żeby zawsze było coś pod ręką. Blender też się przyda. Kolekcja orzechów i nasion ułatwi dbanie m.in. o wapń. Do tego trochę fantazji i pilnowanie, aby w każdym posiłku pojawiło się coś węglowodanowego, coś z białkiem.

Jakie zmiany zaszły w Waszym otoczeniu?

Mam podzielone półki w szafce na strączki i zboża – tak mi łatwiej pamiętać o łączeniu produktów. Druga kolekcja to słoiki z nasionami i orzechami w lodówce. Trzecia – 30 opisanych pudełeczek z przyprawami. W sferze pozamaterialnej znacząca zmiana, którą odczuwamy, to większy poziom akceptacji dla naszego wyboru. Powiedziałabym, że raczej spotykam się z ciekawością niż negacją. Choć to mocno też zależy od regionu kraju.

Jakie zmiany zaszły w Waszych światopoglądach?

Trochę jak w szkole – tam była „Polska a …”, a teraz odruchowo zauważam wątki w literaturze czy religii albo programie politycznym związane z dbałością o zwierzęta. Odruch poza kontrolą.

Jaka jest Wasza ulubiona książka/film traktująca o weganizmie?

Na pewno polecam wykład, o którym wspominałam. Filmów nie oglądam, bo płaczę już przy napisach początkowych… Za to ciekawią mnie wszystkie twarde dane pokazujące wpływ hodowli masowej na środowisko.

Czy macie jakieś autorytety?

Naszą immanentną cechą jest dociekanie, trudno więc wtedy o autorytety. Natomiast na pewno cenię sobie dr Ornisha, dr Campbella, a na polskim gruncie szczególnie lubię pracować z naszym dietetykiem, Damianem Parolem.

Skoro już padło nazwisko Damiana Parola, to może powiedzcie kilka słów o książce. Skąd w ogóle taki pomysł?

Pomysł do nas przyszedł, jak w filmach. Dość często odpowiadaliśmy na pytania o kombinację weganizmu i sportu. Chcąc szerzej nagłośnić temat i dotrzeć do nie-wegan, wymyśliliśmy Bieg Wegański. Miałam też w planach pisanie porządnego bloga, z przepisami, żeby był takim punktem odniesienia na powracające pytania o zawartość lodówki, od czego zacząć i co jeść na śniadanie przed maratonem. I pewnie na blogu by się skończyło. I wtedy właśnie zaprzyjaźniony dziennikarz zapytał nas, czy nie znamy przypadkiem jakiegoś kucharza, który by zrobił książkę kulinarną dla biegaczy. Szybko okazało się, że z tymi kucharzami to jakoś nie bardzo idzie, a jak książka kulinarna, to przecież tylko wegańska. A skoro lubimy gotować i (trochę) biegamy, to… zróbmy to sami. Pamiętam tę rozmowę. Pomysł był Roberta, a ja przez jakieś 5 min byłam przerażona skalą pracy i odpowiedzialnością, z myślą w głowie: „oszalał..”. Ale już po kilku głębokich oddechach stwierdziłam: „let’s do it!”. A potem już tylko gotowaliśmy i gotowaliśmy i gotowaliśmy…

viola robert

Jakie są Wasze zainteresowania/hobby/pasje poza weganizmem? Jak lubicie spędzać wolny czas?

Biegać, najlepiej w górach lub innych okolicznościach przyrody. Wbiegałam kiedyś w trampkach na Masadę w Izraelu. Mistyczne doświadczenie panoramy otwierającej się na pustynię, morze Martwe i ślady obozowisk rzymskich sprzed tyluset lat.

Czym dla Was jest weganizm?

Świadomym wyborem każdego dnia.

Odpowiedzialnością wobec siebie i świata.

Co sądzicie o polskim środowisku wegańskim?

Cieszymy się, że rośnie i jest takie różnorodne.

Czego Waszym zdaniem w wegańskim świecie jeszcze brakuje w polskich realiach?

Mamy uczucie, że zmienia się tak dużo i tak pozytywnie (mleko roślinne w Lidlu, warsztaty z kuchni wegańskiej w szkołach), że raczej skupiamy się na cieszeniu się kolejnymi wege-odkryciami.

Polecacie może weganizm znajomym i nowo poznanym osobom?

Staramy się nie wprowadzać tego tematu, ale ostatnio jest to dość trudne 😉 Na pewno bliżej nam do inspirowania – radością, frajdą z gotowania, wydolnością w sporcie, poprawą zdrowia – niż namawiania i przekonywania. Choć jak ktoś przy mnie narzeka na swoją nadwagę, cukrzycę, miażdżycę, stawy i zjada w tym czasie schabowego, pączka i rurkę z kremem, to muszę się czasem gryźć w język.

Czy weganizm wpływa na Wasze wyniki w sporcie?

Zdecydowanie wpływa na tempo regeneracji i wydolność na długich dystansach.

Jak dla Was wygląda ludzka strona weganizmu?

Kasza z warzywami. Fasolka w każdym daniu. I dużo uśmiechu 😀

Jakie rady dalibyście osobom chcącym przejść na weganizm / początkującym?

Na początek uwierz, że jest łatwiej niż myślisz!

Jakie jest Wasze największe marzenie?

W skali makro – świat bez masowych hodowli zwierząt. I bez rzeźni. Świat pełen ludzi dbających rozsądnie o swoje zdrowie, z poszanowaniem zdrowia, natury. W skali mikro – żeby codziennie móc jeść dobre awokado…

Jakie macie plany na przyszłość?

Mamy kilka pomysłów – na przykład przebiec 100 mil w paru ciekawych miejscach na świecie z napisem Run Vegan! na plecach. A może napisać kolejną książkę.

Mam nadzieję że o Biegu Wegańskim, opowiecie nam więcej na Weganogarni. Dziękuję serdecznie za rozmowę 🙂

rozmawiał Jarek Zawisza, Polskie Stowarzyszenie Wegańskie

Wegańskie pasje Pawła Ochmana

Bloger kulinarny, znany wszystkim jako Weganon, opowiedział nam o narodzinach jego wegańskiej pasji. Poznajmy Pawła Ochmana, od kuchni.

Jak wyglądały Twoje początki weganizmu, opowiesz nam o tym?

Kiedy miałem 15 lat przestałem jeść mięso. Rok byłem na diecie laktoowowegetariańskiej i 2 lata na owowegetariańskiej. Po 3 latach przyszedł czas na weganizm. W 1989 roku był czas zmian w Polsce. Ja potrzebowałem roku by zrewolucjonizować swoje poglądy nt. żywienia, hodowli i skąd tak naprawdę pojawia się mięso na moim stole. Początki były bardzo trudne. Read More

Wegańskie pasje Moniki Skalak

Monika Skalak, właścicielka wegańskiej marki Such a Sucz, założycielka ruchu 269 w Polsce, joginka i fanka surowej kuchni oraz tatuaży, będzie naszym gościem na najbliższej Weganogarni w Krakowie – 24.10.2015. Zapraszamy do przeczytania krótkiego wywiadu.

Monika-zdjęcie1

Od kiedy jesteś weganką?

Jestem weganką prawie dwa lata – wg mnie to bardzo krótko i żałuję, że nie wydarzyło się to wcześniej. Wcześniej byłam wegetarianką.

Co spowodowało przejście na weganizm?

Na weganizm przeszłam dzięki wsparciu mojego narzeczonego, który jest od 21 lat weganinem, ale potężną iskrą była działalność grupy 269.

Read More

Choroba Crohna a dieta wegańska

Zespół Leśniowskiego-Crohna jest to w skrócie przewlekłe, nieswoiste zapalenie jelita o niewyjaśnionej etiologii. Wiemy natomiast, że choroba ma podłoże zapalne, czy zatem standardowa dieta roślinna uznana za przeciwzapalną będzie dobrym rozwiązaniem dla osób chorujących na to schorzenie?

Dieta roślinna jest bogata w błonnik, którego nadmiar w chorobie L-C nie jest polecany. Nie określono jednak, jaka ilość błonnika będzie odpowiednia dla pacjentów obciążonych chorobą. Jest to podyktowane tym, że każdy pacjent reaguje inaczej na różne składniki i produkty i nie można ustalić zaleceń, które będą odpowiadały wszystkim osobom chorym.

Read More

Wegańska ciąża i laktacja

Bez względu na rodzaj wybranego sposobu odżywiania się, dieta kobiety ciężarnej powinna być racjonalnie rozplanowana, gdyż od sposobu odżywiania się matki zależy stan płodu, warunki przebiegu porodu, zdrowie narodzonego już dziecka, a nawet jego dalsze życie w wieku dorosłym. Read More

Dieta wegańska u dzieci

Zarówno Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne jak i Amerykańska Akademia Pediatrii zapewniają, że dobrze zaplanowane diety wegańskie mogą zaspokoić potrzeby odżywcze niemowląt i wspierać normalny rozwój. Rodziców przede wszystkim należy edukować.

Energia
Najlepszym sposobem, aby upewnić się, że dzieci osiągają idealne tempo wzrostu jest, aby upewnić się, że posiadają odpowiednią ilość kalorii w diecie. Wtedy białko z diety może być wykorzystywane do wzrostu oprócz spełnienia zapotrzebowania na energię.
Weganie mogą mieć trudności z uzyskaniem wystarczającej ilości kalorii w diecie ich dzieci ze względu na niskokaloryczność diety wegańskiej samej w sobie. Ponadto, dzieci mają małe żołądki i szybko się najadają. Dobrym rozwiązaniem jest dodanie do diety skoncentrowanych źródeł energii, takich jak awokado, orzechy, masło orzechowe, nasiona i masła z nasion, suszone owoce.

Read More

Dieta wegańska w miażdżycy

Dieta wegetariańska i wegańska – aspekty zdrowotne przemawiające za słusznym zastosowaniem ich w profilaktyce i leczeniu miażdżycy

Wegetarianie cechują się nie tylko najmniejszym wskaźnikiem śmiertelności na choroby przewlekłe ale także najmniejszym ryzykiem zachorowania na te choroby. Badania epidemiologiczne dowodzą, że dieta wegetariańska znacznie obniża zakrzepicę żył i korzystnie wpływa na markery stanu zapalnego. Badania wykazały, że weganie mają najniższe ciśnienie tętnicze krwi. Wegetarianie i weganie w porównaniu do osób odżywiających się tradycyjnie mają niższy wskaźnik BMI, niższą zawartość cholesterolu we krwi, rzadziej występuje u nich nadciśnienie tętnicze, choroby serca, cukrzyca typu 2 i otyłość.

Read More

Męska pizza – przepis

PSW_Meska_pizza_okladka_miniatura

kliknij w obrazek, aby pobrać ebooka

Read More