Proszę: pizza raz! Czyli jak znaleźliśmy najlepszą wegańską pizzę w Polsce.

Wenecja i Rzym, Romeo i Julia, elastyczne ciasto i wegański ser. Czyli kwintesencja Włoch pod ręką, w Polsce, w Katowicach!

A nasza kulinarna i spontaniczna wycieczka w poszukiwaniu najlepszej pizzy wolnej od okrucieństwa rozpoczęła się tak…

W urokliwej, zabytkowej części miasta, blisko dworca, znajduje się skwer z parkingiem, miejsce trochę oddalone od ruchu charakterystycznego dla centrum. I dobrze.

Przy nim duży, przestronny lokal z przyjaznym wnętrzem i obowiązkowym, smacznym zapachem przywodzącym na myśl warzywa dojrzewające w południowym słońcu.20160922_154037

 

Wewnątrz karty znajdujemy spersonalizowane wegańskie, osobne menu. Cieszymy się bardzo, że nie musimy, jak zwykle to bywa, przebiegać wzrokiem po nieprzyjaznych zwierzętom i weganom nazwach dań, o których tu nie wspomnę by nie psuć Wam apetytu…

13073087_1707340939538747_103483562_o

Menu jest proste, tak jak lubimy: pizza, pizza i … trochę zieloności.

Ciekawa sprawa dla minimalistów chcących czasem zaszaleć. Od poniedziałku do piątku, w godzinach 13 – 15 pizza kosztuje tu tylko 15 pln!

Jest możliwy dowóz w cenie 1 pln za kilometr, min. 5 zł do 5 km. Zamawiać można przez pyszne.pl lub telefonicznie (wartość zamówienia min. 30 pln).

Mniejsza pizza kosztuje od 20 do 24 pln, większa 27 -31.

Można dobrać dodatkowo wegańskie salami, którym kucharz obsypie pizzę hojnie! Nie jako w innych miejscach bywało…

U dołu menu znajduje się skład sera dla odżywiających się zdrowo 🙂 I w tym momencie się zaskakuję, bo myślałam, że skład sera jest dłuższy i bardziej “chemiczny”.

Wybieramy na początek carpacio z buraka (13 pln):

14643147_1780971468842360_977190165_n

Porcja jest bardzo duża, więc dzielimy ją na troje 🙂

W oczekiwaniu na pizzę raczymy się litrową (10 pln) karafką napoju aloesowego, przyprawionego autorsko przez sprawną obsługę. Bardzo sprawną, gdyż na pizzę czekamy 10 minut! I ponoć jest to standard.

Pizza podawana jest sprytnie na platformach, dlatego te dwie małe (32 cm) pizze mieszczą nam się wygodnie na stole. Przy stole obok głodni weganie zamawiają dużą pizzę (45 cm), której wizerunek udaje nam się porwać wprost z dłoni twórców.

14628110_1780970722175768_1123232267_n

Zamawiamy dwie pizze, każda smakowo podzielona na pół. Składniki można dowolnie zamieniać, komponować dowolnie i tworzyć autorskie smaki.

14658333_1780971515509022_467163057_n

Kucharz inspiruje się Nowym Jorkiem ale na pizzy znajdziemy sezonowe składniki (np. grzyby).

Natomiast właściciela zainspirowała Ela, która tak często przychodziła na pizzę bez sera, że postanowił zapytać ją jaka jest tego przyczyna. Następnie szybko i sprawnie zorganizował składniki o jakich marzyła i tym sposobem wegańska pizza stała się najlepiej sprzedającą się pizzą w jego restauracji. “Jedzący inaczej” wybierają ją ponieważ czują się po niej lżej i zdrowiej!

Pizza fungi, czyli właśnie z grzybami smakowała nam najbardziej. Ale nie o to tu chodzi. Najważniejsze jest ciasto i ser. Współgrają ze sobą tak harmonijnie, jak nigdzie indziej. Chciałoby się rzec, jak przytuleni kochankowie 🙂

 

No i ten klimat… W Prego Pizza oderwanie od rzeczywistości zapewnione!

Autorką wpisu jest Iga Wojtkowiak

Niebanalna smakownia

Roślinny Kraków rośnie w siłę! Całkowicie wegańskie bistro „Smaki Roślinne” z powodzeniem mogą odwiedzać smakosze, jak i tradycyjnie pożywiający się głodomorzy.

dsc_8287

Bistro otwarto 1 grudnia 2015 w bezpośredniej okolicy turystycznie atrakcyjnego Starego Miasta. Wystrój jest zdecydowanie nietuzinkowy – znajdziecie tu połączenie tradycji (cegły na ścianie, drewniane blaty i stołki) i nowoczesności (podświetlone diodami LED lustro z teksturową rzeźbą na kształt głowy krowy).

dsc_8293

W spokoju będziecie tu mogli przejrzeć książki związane z wegańską kuchnią i sportem oraz magazyn „Vege”. Zwierzęcy towarzysze są tu mile widziani. Losy naszej planety i minimalizacja ilości wytwarzanych odpadów są dla właściciela istotne, dlatego naczynia i sztućce w lokalu są w pełni biodegradowalne.

Zgodnie z nazwą, klient trafi tu na możliwość zgłębienia bogactw roślinnej diety. Większość tutejszych gości to osoby na co dzień jedzące w sposób tradycyjny, można więc mówić o kuchennym sukcesie właściciela bistro. W „Smakach roślinnych” osoby takie doznają pozytywnego zaskoczenia smakiem i formą, chętnie wracają by dalej poznawać roślinne pyszności.  Maksyma „przez żołądek do serca” działa tu w naprawdę wydajny sposób.

Menu jest zmienne, za to zawsze przygotowywane na bieżąco. Potrawy powstają ze świeżych, porządnej jakości składników. Znajdziecie tu zarówno tradycyjne (w zamyśle, bo zweganizowane), jak i nierzadko inspirowane wschodem dania – dotyczy to zarówno zup, jak i drugich dań.

img_0061

Dostaniecie tu zarówno pożywne dania obiadowe, smakowite desery i napoje. Dla siebie wybrałem zupę jarzynową z czerwonej soczewicy – była pełna warzyw, delikatnie przyprawiona i zdecydowanie sycąca. Jako drugie danie świetnie się sprawiło wyważenie pikantne chili con soya z ryżem. Dania są tu wyposażone w aromatyczne przyprawy, z opcją dodatkowego doprawienia. Na deser dostałem kawałek przepysznej tarty z prawdziwą wanilią, której towarzyszyła wzmacniająca kawa z ekspresu z dodatkiem napoju sojowego.

img_0114

Jeżeli obawiacie się, że chwilowe menu może nie trafić w Wasze gusta, możecie je zobaczyć na koncie facebookowym lokalu. Planowane jest także wprowadzenie opcji dostawy.

Dla bezglutenowców zawsze dostępna jest zupa, a odpowiednia modyfikacja drugiego dania jest możliwa po uprzednim skontaktowaniu telefonicznym.

img_0204

Porcje nie są małe, a ceny są tu na zdecydowanie rozsądnym poziomie. Zupa kosztuje 9zł, drugie danie 12zł, deser (typu tarta lub brownie) 7zł, zestaw (zupa, drugie danie, deser) 25zł, napoje zimne 4-7zł, kawa 6-8zł.

Smaki Roślinne

Ul. Zwierzyniecka 8

Pn.-Śr. 12.00-17.00

Czw.-Pt. 11.00-18.00 (aktualne godziny na facebooku)

Opracowanie to jest aktualizacją artykułu, który ukazał się w magazynie Vege nr 6/2016.

Autorem artykułu jest Jacek Balázs: Zadeklarowany roślinożerca, miłośnik Tatr i wszelkiego życia. Psycholog, szczególnie zainteresowany tematyką uzależnień.

Dwa pierwsze zdjęcia autorstwa Jacka Balázs, pozostałe autorstwa Bartka Kędziora.

Jak nie umrzeć – Rola diety w zapobieganiu, zatrzymywaniu i przeciwdziałaniu naszym 15 najlepszym zabójcom

Dr Greger opublikował na początku sierpnia 2016 ( KLIKNIJ TU) ponadgodzinny wykład, w którym skupił się na uświadomieniu, jak wielki wpływ na naszych potencjalnych najlepszych zabójców ma nasza dieta.

2014-08-25-Home20Banner700x620

Wykład jest pełen humoru, anegdot i słucha się go z niekłamaną przyjemnością. Jednak dla leniwych najważniejsze fakty z wykładu przedstawiamy poniżej. Wszystkie są wnioskami z poważnych, medycznych badań naukowych.

– Na początku dr Greger podzielił się osobistym doświadczeniem rodzinnym, które pchnęło go do zajęcia się medycyną. Jego babcia cierpiała na chorobę serca, która skazała ją na chroniczny ból w klatce piersiowej i nogach, co w konsekwencji spowodowało poruszanie się na wózku inwalidzkim. Lekarze dali jej już medyczny wyrok śmierci, jednak ona podjęła się zmiany diety…i po 3 tygodniach nie tylko porzuciła wózek inwalidzki, ale każdego dnia potrafiła o własnych siłach chodzić na 10 milowe spacery. Pożyła jeszcze 31 lat dłużej, aż do wieku 96 lat.

Choroba wieńcowa (zabójca nr.1 w zachodniej cywilizacji) prawie nie występuje w Ugandzie. Okazało się, że tam je się dużo warzyw i ziaren bogatych w skrobię, a źródłem białka są prawie tylko rośliny. Ich poziom cholesterolu jest porównywalny z grupą wegan z zachodniej cywilizacji.

– W Stanach Zjednoczonych choroba wieńcowa występuje ponad 100 razy częściej niż w Ugandzie.

– Miażdżyca zaczyna się w nas rozwijać już w dzieciństwie. Prawie wszyscy (na diecie amerykańskiej) w wieku 10 lat mają nadmiary tłuszczu w swych tętnicach. Z biegiem lat ta tendencja się pogłębia, a po 30 roku życia często powoduje zawały serca, udary mózgu, zaburzenia naczyniowe, tętniaki itd. Przebadani chorzy, po przejściu na odżywianie oparte na pełnoziarnistych, roślinnych źródłach, nie tylko zatrzymali zatłuszczanie tętnic, ale tętnice zaczęły się ponownie otwierać. Zdziałała to sama dieta, bez operacji i zażywania leków.

– Jednym z największych sekretów medycyny jest fakt, że ciało, jeśli damy mu odpowiednie warunki, ma tendencję do leczenia się samoistnie.

Nowoczesne leki na anginę mogą przedłużyć możliwość wykonywania ćwiczenia o najwyżej…33,5 sekundy! Za to przejście na wegańskie odżywianie powoduje możliwość bezbólowego chodzenia po górach.

Rak jest drugą przyczyną śmierci u współczesnego człowieka. Krew u mężczyzn na diecie wegańskiej ma prawie 8krotnie większą moc w redukowaniu raka prostaty, już po niecałym roku. Krew u kobiet na diecie wegańskiej powoduje, że krew jest o wiele bardziej wroga dla raka piersi, już po 2 tygodniach uszkodzonych komórek jest o wiele mniej.

– Codzienne ćwiczenie fizyczne pomaga w walce z rakiem, ale dopiero zastosowanie ćwiczeń razem z dietą roślinną daje duże efekty.

Z największego badania naukowego w historii dotyczącego raka i diety wynika, że wegetarianie mieli rzadziej rozwiniętego raka, niż osoby spożywające mięso.

– Spożywanie dużej ilości białek zwierzęcych (nie chodzi o samo mięso, ale również produkty mleczne) zwiększa 4krotnie ryzyko śmierci na raka, więc jest porównywalne z paleniem papierosów.

– Trzecim zabójcą człowieka jest Przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) – można jej zapobiec i leczyć za pomocą diety opartej na roślinach.

– Czwarty zabójca to udary. 98% populacji amerykańskiej ma niedobór potasu, bo spożywa za mało roślin. Najlepsze źródła potasu to: zielenina, fasole i daktyle.

– Piąty zabójca to nieszczęśliwe wypadki.

– Szósty zabójca to choroba Alzheimera – tu najważniejsze jest zapobieganie. Zaleca się zminimalizowanie przyjmowania tłuszczy nasyconych (występują głównie w produktach mięsnych i mlecznych, ale też w oleju kokosowym i oleju palmowym). Mięsożercy są 2,18-2,99 razy bardziej narażeni na rozwój demencji starczej, niż wegetarianie.

– Siódmy zabójca to cukrzyca typu II – możemy jej zapobiegać, zatrzymać, a nawet uwstecznić za pomocą diety opartej na roślinach. Podano przykład, gdzie już po 18 dniach pacjent nie potrzebował już przyjmować nawet 1 zastrzyku insuliny dziennie, dzięki zmianie diety. „Umiarkowani” mięsożercy mają 23krotnie większe ryzyko śmieci na cukrzycę, a Ci spożywający dużo białek zwierzęcych nawet 73krotnie.

– Przyczyna śmierci nr 8 to awaria (niewydolność) nerek. Powodują ją: zwierzęce białka, zwierzęce tłuszcze i cholesterol. Produkty zwierzęce ponadto powodują zakwaszanie nerek (potrafi ono zniszczyć ich delikatną strukturę), a roślinne są albo neutralne, albo wręcz alkalizujące.

– Na dziewiątym miejscu zabójczej listy są choroby oddychania. Zwiększenie spożywania owoców i warzyw wzmacnia nasz układ immunologiczny.

– Zabójca nr 10 to samobójstwo – jedzący zdrowiej mają lepsze nastroje, ryzyko rozwoju depresji spada około dwukrotnie. Już po 2 tygodniach po wykluczeniu mięsa (w tym też ryb) jest widoczna znaczna poprawa nastroju. Nastroju nie udało się poprawić w przypadku żadnej innej modyfikacji dietetycznej.

– Na 11 miejscu są infekcje krwi. Przykładowo bakteria E.Coli rozprzestrzenia się w wyniku sięgania po kurczaki z hodowli przemysłowej. Zakażenie następuje jeszcze przed obróbką cieplną.

– 12. miejsce zajmuje chroniczna choroba wątroby. Odżywianie się oparte na roślinach jest udowodnionym sposobem na skuteczną walkę z nią.

Wysokie ciśnienie tętnicze (nadciśnienie) zajmuje 13 pozycję. Już od lat 20tych wiadomo, że roślinne produkty je obniżają. W plemiennym szpitalu, gdzie były dobre warunki do wykrywania różnych faktorów ryzyka śmierci, po przebadaniu ponad 1800 pacjentów w ciągu 2 lat, nie było nawet jednego przypadku wysokiego ciśnienia tętniczego. Przy zdrowym odżywianiu, nie ma tendencji do podnoszenia się ciśnienia tętniczego wraz z wiekiem.

– Z badania 80 tysięcy kalifornijczyków wynika, że weganie mają najniższe BMI, najniższe ryzyko zachorowalności na cukrzycę oraz nadciśnienie.

– Przedostatnie (14.) miejsce na liście zajmuje choroba Parkinsona. Produkty mleczne zawierają neurotoksyny, które wywołują chorobę Parkinsona. Można po prostu odstawić mleko – „jednak co się wtedy stanie z Twoimi kośćmi”? Nauka mówi, że spożywanie mleka zwiększa ryzyko łamania kości. Po przebadaniu 100 tysięcy osób przez okres 20 lat, osoby spożywające nawet jedną szklankę mleka dziennie miały zauważalnie większe ryzyko śmierci, chorób serca i raka. Za to 3 szklanki mleka dziennie spowodowały prawie 2krotnie większe ryzyko przedwczesnej śmieci.

– Ostatnie miejsce zajmuje zapalenie tkanki płucnej.

Dieta oparta na roślinach zapobiega prawie wszystkim (bez 5tej) przyczynom śmierci z listy, zatrzymuje ponad połowę z nich (nr 1,2,3,6,7,8,10,12,13), niektóre (1,2,3,7,13) jest w stanie zatrzymać/zniwelować całkowicie.

– Leki na powyższe choroby zabijają w Stanach Zjednoczonych ponad 100 tysięcy osób rocznie. Patrząc więc na śmiertelność spowodowaną skutkami ubocznymi leków, jest to szósta przyczyna śmierci u współczesnych Amerykan.

Dieta, która potrafi zniwelować najczęstsze przyczyny śmierci, powinna być standardową. Dieta wegańska jest więc jedyną optymalną.

Jaka jest naturalna dieta człowieka?

Tym razem Dr Greger (https://www.youtube.com/watch?v=AzBEhD2o5Ho) zastanawia się, co nasze zapotrzebowanie na składniki odżywcze, metabolizm i fizjologia mówią nam na temat tego, co ludzie powinni jeść.

Zachęcam do zapoznania się z całym filmem, ale leniuchom lub nieznającym angielskiego podajemy najważniejsze wnioski z filmu:

– przez ponad 90% istnienia człowieka codzienną bazą diety były: liście, kwiaty i owoce

– najlepszym sposobem na ocenienie naszego współczesnego zapotrzebowania żywieniowego jest porównanie z zapotrzebowaniami najbliższych nam małp człekokształtnych

– nie udowodniono zauważalnych różnic w zapotrzebowaniu na składniki odżywcze, działaniu metabolizmu czy fizjologii pomiędzy człowiekiem a małpami człekokształtnymi

– owoce i warzywa są nie tylko dobre dla nas, są wręcz niezbędne dla zdrowia (niejedzenie owoców i warzyw może spowodować nawet śmierć u naszego gatunku z powodu niedoboru witaminy C)

– ludzie (jak również wiele innych grup ssaków) niezdolni do łączenia w sobie witaminy C, są zdecydowanie roślinożerni

– w epoce kamienia spożywaliśmy około 10 razy więcej witaminy C i błonnika, niż współcześnie

– ludzkie ciało musi się chronić przed utleniaczami (oksydantami), tak samo jak rośliny – staliśmy się więc zależni od spożywania dużej ilości roślin, by zapewnić naszym organizmom wystarczającą ilość antyutleniaczy (antyoksydantów)

– oparcie swojego systemu żywienia na roślinach promuje zdrowie i długowieczność

Pozyskiwanie witaminy D – ekspozycja na słońce VS suplementacja

Film (KLINKIJ TU ) stworzony przez Dr Gregera, na podstawie prawie 16 tysięcy najnowszych badań na temat witaminy D.

Najważniejsze fakty z filmu:

– promienie UV mają naukowo udowodnione działanie rakotwórcze

– udowodniono, że więcej osób jest ratowanych od niedoboru witaminy D niż umiera w konsekwencji raka skóry nabytego w czasie nadmiernej ekspozycji na słońce

– nie potrzeba podejmować ryzyka zachorowania na raka skóry, bo suplementy witaminy D nie generują takiego zagrożenia

– jeśli zależy nam na „zdrowo” przyciemnionej skórze, zalecane jest jedzenie więcej warzyw i owoców, zawierających karoten (takich jak np.: dynia, marchew, pomidor, brokuł, słodka czerwona papryka, melon, pomarańcza, mandarynka)

Owocowe szaleństwo!

Jako, że stragany aktualnie pękają w szwach od wszelkiego rodzaju owocowych pyszności, serdecznie polecamy wzięcie się za porządne słoikowanie!

Tu przykład kilku prostych, wegańskich owocowych przetworów, które łatwo przechowacie do jesieni/zimy, gdy dostępność tych cudeniek będzie mocno ograniczona.

Na początek podgląd z tworzenia dżemu z wiśni – tu dodanie skórek cytryny, żeby pektyny wniknęły w same wiśnie.

DSC_0294m

 

Po połączeniu z cukrem, sokiem cytrynowym i skórką cytryny.

DSC_0299m

Po 2 godzinach macerowania się, czas wyciągać skórki.

DSC_0303m

Dżem z wiśni już gotowy.

DSC_0316m

 

kompot wiśniowy

DSC_0308m

kompot czereśniowy

DSC_0305m

dżem z czerwonej porzeczki

DSC_0312m

dżem z czarnej porzeczki – niesamowicie się żeluje, porzeczka ma pełno pektyny w sobie

DSC_0314m

bezcukrowy dżem bananowo-czekoladowy [banan, kakao, woda] – coś dla ceniących zdrowe podjadki 🙂

DSC_0318m

dżem z agrestu

DSC_0320m

Przykład domowego zapasu przetworów owocowych.

DSC_0321m

DSC_0323m

DSC_0325m

Pysznie, tanio, relaksacyjnie i edukacyjnie! Czy można chcieć czegoś więcej?

Fotorelacja z „Weganogarni” 2016.06.25 w Metaformie (Kraków)

https://www.youtube.com/watch?v=-UZ3fOjpo5g – przyjemnych wspomnień i smakowitej zachęty do udziału w „Weganogarniach” życzy PSW 🙂

Specjalne podziękowania należą się amerykańskiemu multiinstrumentaliście, wokaliście i producentowi muzycznemu – Moby’emu, który do każdej z fotorelacji udzielił pozwolenia na darmowe wykorzystanie jego muzyki. Jest on jednym z najbardziej znanych wegan na świecie, a żyje po wegańsku już od 28 lat. Serdecznie polecamy jego twórczość!

suplementacja witaminy D

Dr Greger niedawno opublikował video, w którym informuje o suplementacji witaminy D – na którą praktycznie cała populacja osób mieszkających dalej od równika (nie tylko weganie) mają niedobór. Jako osoby żywieniowo nieobojętne, powinniśmy suplementować witaminę D. Weganie najczęściej przyjmują tę witaminę w formie D2. Witamina D w formie D3 jest najczęściej pozyskiwana ze zwierząt, są jednak wyjątki (np D3 pozyskiwane z porostów) – należy jednak wypytać producenta o pochodzenie jego D3.

Video dostępne jest tu: https://www.youtube.com/watch?v=I1uoc8ZN0m4 , polecam też linki pod video, jest tam masa dodatkowych informacji związanych z witaminą D.

Najważniejsze wnioski:

– spożywanie witaminy D jest ujemnie skorelowane ze śmiertelnością (im więcej witaminy D, tym niższa śmiertelność)

– suplementacja witaminy D nie wymaga kontroli klinicznej

– dla większości populacji zalecana dzienna dawka to 2000IU

– dla osób z nadwagą zalecana dawka to 3000IU, a dla osób otyłych nawet więcej

– dla osób starszych (powyżej 70 lat) zalecana dawka może wynosić 3500IU

– suplementacja powyżej 10000IU może być toksyczna dla organizmu

Wegańskie pasje Alicji Rokickiej

Gościem nadchodzącej 25 czerwca Weganogarni w Krakowie będzie Alicja Rokicka, założycielka bloga WeganNerd.blogspot.com, autorka przepisów i propagatorka w 100% wegańskiej diety na coraz większą skalę.

IMG_8575

Powiedz nam, skąd wzięła się Twoja pasja tworzenia wegańskich przepisów, jak to się zaczęło?

Zaczęło się od tego, że przeszłam na dietę wegetariańską, gdy miałam około 13lat. Wtedy już zaczęłam sobie gotować, żeby nie zrzucać na barki babci albo mamy dodatkowego „problemu”. Tak mnie to gotowanie wkręciło, że gotuję do dziś. Uważam, że gdyby nie wegetarianizm, to bym teraz nie gotowała ani nie blogowała.

Weganką jesteś już od około 7 lat. Co spowodowało u Ciebie przejście na weganizm?

Dokładnie tego nie pamiętam, chyba to było naturalne przejście z diety wegetariańskiej. Wydaje mi się, że powoli rezygnowałam z jajek, potem z mleka i w końcu z dnia na dzień postanowiłam, że jak już weganizm, to na całego. Dość niemądrze przeszłam z wegetarianizmu na weganizm z dnia na dzień. Ale nie odczułam szczególnie tego w żaden sposób, nigdy nie miałam problemów z anemią czy innymi niedoborami.

IMG_7244-2

Jak wyglądają u Ciebie święta, imprezy rodzinne?

Właściwie, to imprez rodzinnych unikam jak ognia. Po prostu nie lubię dużych spędów. Święta są już milsze. Zresztą nie wydaje mi się, żeby moja rodzina była jakoś szczególnie wierząca, ja sama nie jestem, więc uroczyście do kolacji zasiadamy głównie w święta Bożego Narodzenia. Tutaj rzeczywiście jest co jeść! Kiedyś w kuchni konkurowałyśmy ze sobą – ja i babcia, mama i czasem dziadek. Teraz chyba wszystkie wrzuciłyśmy na luz. Na stole praktycznie wszystko jest wegańskie prócz jednej potrawy- tradycyjnej ryby. I tyle. Czasem nawet znajdzie się hummus, bo mój tata go uwielbia. Klasycznie jest też barszcz na zakwasie, kulebiak z kapustą, kapusta z grzybami i grochem, czasem gotuję też bigos z wędzoną śliwką, a jak mi się już naprawdę chce, albo czuję jakąś misję to robię selera po grecku. Wszystko przemija spokojnie, moja rodzina już jest przyzwyczajona do mojego ”niejedzenia”. No i chyba od pewnego czasu, traktują mnie o wiele poważniej. Czasem tylko wujek powie coś głupiego, ale tylko po to by odciągnąć moją uwagę i sięgnąć po ostatni kawałek marynowanych boczniaków lub innego przysmaku.

IMG_1470

Jesteś w trakcie tworzenia swej pierwszej książki kucharskiej. Komu będzie ona dedykowana?

Książka już jest prawie ukończona, powinna ukazać się najwcześniej we wrześniu/październiku. Dedykowana jest absolutnie każdemu, kto lubi dobrze i kolorowo zjeść. Oj, pisanie jej było ciężkim orzechem do zgryzienia. W końcu będzie to dość autorska „kniga” z przepisami inspirowanymi domem, rodziną i chwilami spędzonymi z przyjaciółmi. Na rynku obecnie jest tyle podobnych pozycji o diecie roślinnej, że postanowiłam zrobić książkę z prostą kuchnią. To po prostu zbiór moich ulubionych potraw.

Twój blog zdobył kilka znaczących w przestrzeni internetowej nagród. Jaki masz przepis na sukces w tym obszarze?

Nie mam na to przepisu. Blog ma już sporo lat. Myślę, że przez ten czas ten przepis sam się wygenerował. Mój blog to nie tylko zabawa i pasja, ale sporo pracy, poświecenia i nauki. Warto dla samej zabawy odwiedzić jego pierwsze wpisy! Będzie szok! Miałam czas, by zebrać rzeszę czytelników. Myślę, że oni doceniają też szczerość mojego bloga. Nie robię tam nic na siłę. Teraz blogi powstają w tydzień. Widzę ile ludzie potrafią na wstępnie poświecić na bloga pieniędzy, kupują od razu domenę, dobry aparat, wynajmują grafików, potem kupują reklamy na facebooku. (chociaż to co wyprawia FB to druga sprawa). Straszne to wszystko się zrobiło. Takie poważne! Ja trochę tego nie ogarniam. Jest tyle fantastycznych blogów wegańskich, które mają tyle lat, co mój, np. Hello Morning albo Food Porn vegan Style to moje ulubione blogi, na które się wchodzi, jak do czyjegoś mieszkania na herbatę. Mają „to coś”! Może mój też po prostu ma „to coś”?

IMG_0018

Jakie są Twoje zainteresowania poza weganizmem? Jak lubisz spędzać wolny czas?

Z wykształcenia jestem graficzką. Jeśli nie gotuję lub jem ;), to staram się jak najwięcej czasu spędzać z kredkami i pędzlami. Oglądam strasznie dużo filmów. Szczególnie gangsterskich i starych. Myślę też, żeby wrócić na studia. A, no i kot. Ale kot to nie hobby, tylko moja obsesja. Ostatnio też zaczęłam się interesować roślinami. Przejęłam to po mamie. Moje mieszkanie wygląda jak dżungla. I tak większość czasu w ciągu dnia spędzam na rzeczach związanych z blogiem, czytam, szukam inspiracji, gotuję, robię zdjęcia, piszę, odpowiadam na maile, chociaż idzie mi to ostatnio jak po grudzie, jeżdżę po Polsce… czasem na wolny czas brakuje czasu. Ale nie narzekam, bo robię to, co lubię!

Czym dla Ciebie jest weganizm?

Teraz tylko i wyłącznie sposobem na życie. To nie tylko sposób odżywiania. Weganizm przejął również inne sfery mojego życia. Używam roślinnych kosmetyków, tam też również warto trzymać skład, zwracam uwagę na pochodzenie kawy i przypraw, w tym kakao. Lubię inwestować w lokalnych producentów, ale i twórców i projektantów. Od lat nie noszę skóry, na wełnę mam uczulenie. Jakoś wszystko, co robię w życiu, w jakimś stopniu łączy się z weganizmem. Nawet uprawa pomidorów na balkonie! Weganizm to po prostu moje życie. Cieszę się, że w Polsce tak się przyjął i rozwija.

Alicja Rokicka2

Co poradziłabyś osobom chcącym przejść na weganizm lub osobom początkującym? Których z Twoich błędów mogliby uniknąć?

Myślę, że największym błędem jest zbyt schematyczne podejście do diety. Ludzie nadużywają w dzisiejszych czasach słowa „zdrowe”, trzeba jeść z głową i różnorodnie. Trzeba uważać, by nie skupiać się tylko na pokarmach wysokobiałkowych, ale i na innych potrzebnych nam minerałach. Warto się wcześniej przygotować, poczytać, zakupić parę książek. Największą bazą jest Internet. Jest wiele stron, które nie tylko ułatwiają, a wręcz zachęcają do przejścia na weganizm.

Jakie jest Twoje największe marzenie?

Dużo mam tych marzeń: kilka poważnych i parę mniej. Poważne dotyczą sytuacji ludzi, w szczególności kobiet na świecie. Marzy mi się wywrotowa i obyczajowa rewolucja. Z mniejszych: chciałabym żyć spokojnym życiem, podróżować, gotować również dla innych. Mieć takie swoje małe bistro, gdzie będę Panią swojego czasu i garów. Nie pogardziłabym też dużym domem we Włoszech wypełnionym kotami.

„Weganogarnia” 25 czerwca w Krakowie, zapraszamy!

Plakat :

2016.06 Weganogarnia plakat2

Więcej szczegółów znajdziecie na stronie wydarzenia: https://www.facebook.com/events/518602654990806/

Będzie pyszne roślinne jedzonko, speed friending, i wywiad z Alicją Rokicką (Wegan Nerd).

Do zobaczenia 🙂